Książka (trzytomowa) Chylińskiej o Szymanowskim ostatecznie mnie nie zachwyciła i zarzuciłem lekturę w połowie pierwszego tomu (istotnym czynnikiem był też brak czasu). Nb., jak słusznie mi wytknął pewien angielski znajomy, trudno przypisywać Szymanowskiemu aż takie pionierstwo na polu politonalności (w Kwartecie), gdy przecież istniał Ives…
To, co mnie jednak zachwyciło, to jedna z ilustracji. Wkładka między stronami 256 i 257. Program z koncertu kompozytorskiego 18 stycznia 1912. Ktoś napisał na nim ręcznie: “Coś tak niezrozumiałego pełnego fałszy i dysonansów, jak te utwory Szymanowsk. to niesłyszałam jeszcze w żadnej z tych nowych i wstrętnych fałszywych utworów. On przeszedł wszystk. nich, – sens chaos bez sensu i cienia nawet melodyi. Wstrętne!”.